Trevor Perkins
28 lat
Grafik komputerowy
Anglik
Ojciec 4-letniego Tony'ego, nad którym opiekę sprawuje była partnerka mężczyzny
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Poszukujący szczęścia pracoholik; Próbujący odzyskać syna ojciec; Rysujący fotograf
Zwykły facet.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Witam ciepło w imieniu Administracji :) Życzymy owocnego pobytu na blogu, a ja osobiście wyrażę chęć na wątek, jak tylko moja postać się tutaj pojawi
OdpowiedzUsuń[to czekam, czekam... bo póki co, to widzę, że 3 wersje robocze od wczoraj są ;) ]
Usuń[Ja się może przywitam, bo jak na razie widzę tylko dwie postacie na blogu, i nad wątkiem zastanowię, chyba że Ty masz jakiś pomysł?]
OdpowiedzUsuńFabio
[Mogłoby tak być, mogę zacząć, chyba, że chcesz to zrobić ty.
OdpowiedzUsuńOstatnio zainteresowały mnie jego sentencje, więc zapamiętam :)
Owszem, moim zdaniem ich karty powinny pojawić się jako pierwsze.]
Fabio
Pogoda nie była najlepsza na dłuższy spacer. Już od wieczora zbierało się na większy deszcz, ale nikt nie spodziewał się, by następnego ranka obudziła go dudniąca po dachach i szybach ulewa. Woda zaczęła już płynąć wąskimi uliczkami pomiędzy kamienicami. Nie przeszkadzało mu to zbytnio. Zresztą w pójściu na pierwszy piątek nic nie mogło mu przeszkodzić, a kościół był niedaleko, zresztą w najbliższej okolicy było ich kilka. Zdążył tam dotrzeć nim buty cało całkowicie mu przemokły. W środku jak zwykle było zimniej niż w samym mieście, a także znacznie ciemniej. Uklęknął, odmówił modlitwę i znalazł miejsce w ławce, by nim zacznie się msza, mógł się pomodlić. Przyszedł wcześniej, więc miało to jeszcze potrwać.
OdpowiedzUsuńNiedługo przed jej rozpoczęciem usiadł obok jakiś mężczyzna, który początkowo nie wzbudził jego zainteresowania. Nie znał go, ani nie widział poprzednio w tamtym miejscu, ale nie miało to znaczenia. Do kościoła mógł przyjść każdy i raczej nikt nie miał nic przeciwko temu, o ile zachowa panujące tam zasady. Rozmyślania przerwał mu dźwięk dzwonków i rozpoczęcie się mszy.
Nie trwała długo. Zresztą taka msza nigdy nie była długa. Wszyscy powoli rozchodzili się z powrotem do swoich domów, rozkładając w drzwiach parasol. Znów nastała cisza, która pozwalała na skupienie się na rozmowie ze Stwórcą wszystkiego. Zamknął oczy i przez chwilę się w niej pogrążyć, by zobaczyć, że mężczyzna nie odszedł. Wciąż siedział obok jakby było mu to potrzebne. Fabio nie znał go, nie mógł zatem wiedzieć, co dokładnie skłoniło go do zajrzenia do świątyni.
Podniósł się z klęczek i przez chwilę spoglądał na ołtarz. Pozwoliło to mu zebrać myśli. Spokojnie obejrzał po raz kolejny każdą figurę i na chwilę zatrzymał wzrok na tabernakulum, lekko chyląc głowę. Potem znów odwrócił się w stronę nieznajomego.
–Wybacz, że rozpoczynam rozmowę nawet się nie przedstawiając, ale wyglądasz na strapionego –powiedział, a na jego twarzy pojawił się cień uśmiechu.
Fabio